W poszukiwaniu zapachu natury

2013-02-02
W poszukiwaniu zapachu natury

W poszukiwaniu zapachu natury

 

Żeby zostać NOSEM nie trzeba mieć wyjątkowo wyczulonego węchu, ale bardzo rozwiniętą wyobraźnię zapachową. Dzięki niej można tworzyć zachwycające kompozycje perfum. Ostatnio modne są te, do produkcji których używa się tylko naturalnych składników. O trendzie na kosmetyki Eco i perfumerii jako sztuce rozmawiamy ze Szwajcarką Brigitte Witschi ? ?nosem? firmy Bergduft i amerykańską aromaterapeutką Joanną Bassett. Kiedy zainteresowały się Panie zapachami?
Brigitte Witschi: Już w dzieciństwie. Niedaleko mojego domu rodzinnego mieszkała kobieta, która zajmowała się opracowywaniem i tworzeniem perfum. Jako 4 i 5-latka często przychodziłam do niej i podpatrywałam, jak pracuje. Niejednokrotnie jej pomagałam, zaś każda czynność jaką wykonywała była dla mnie czymś magicznym. Chyba właśnie wtedy narodziła się moja miłość do perfum i wrażliwość na piękne zapachy. A że jestem posiadaczką dość dużego nosa, więc węch mam naprawdę wyczulony (śmiech). Można powiedzieć, że właśnie za pomocą tego zmysłu postrzegam świat. Zapachy potrafią przywołać u mnie wspomnienia i wywołać określone emocje.
Joanna Bassett: Zawsze fascynowały mnie zapachy. Odkąd pamiętam podbierałam perfumy mamie. W mojej rodzinie było pięć dziewcząt, dlatego miałam okazję popróbować różnych perfum oraz wód toaletowych i perfumowanych. Każdy członek mojej rodziny każdego dnia otulał się swoim ulubionym zapachem. To było jak rytuał, część naszego życia. Dookoła naszego domu rosło wiele kwiatów i pachnących roślin ? jaśmin, różne odmiany róż, lilie, irysy, jabłonie, itp. Wiele czasu spędziłam też w lesie i nad jeziorem. Za każdym razem odkrywałam inny zapach.

Jaka była droga Pań do kariery?
B.W.: Swoją kolekcję perfum Bergduft stworzyłam dość niedawno, bo 5 lat temu. Krok po kroku udało mi się zaistnieć na rynku. A dzięki mojemu managerowi mogę zajmować się tym bardziej profesjonalnie, bo do tej pory traktowałam perfumiarstwo bardziej jak hobby. Wejście do świata zapachów było dla mnie spełnieniem najskrytszych marzeń. Na początku mojej drogi Michael Edwards (ekspert w dziedzinie perfumerii ? przyp. red.) powiedział mi, że jeżeli chcę zaistnieć w tej branży muszę mieć pieniądze, dobry marketing i dużo szczęścia. Z tych trzech rzeczy chyba najwięcej mam szczęścia. Czasami myślę, że to cud, bo bez funduszy na marketing mój perfumeryjny interes się rozwija. Prawdziwa magia (śmiech).
J.B.: Dla mnie kluczowym momentem była wizyta w muzeum perfum Fragonard w Grasse, we Francji w 1990 roku. Byłam tak zafascynowana sztuką tworzenia perfum, że ukończyłam odpowiednie szkoły i uzyskałam certyfikat aromaterapeuty. Trzy lata później otworzyłam swoją firmę Bassett Aromatherapy. Od początku chciałam tworzyć mieszanki dla klientów indywidualnych, jak również sieci sklepów, SPA, czy hoteli. Od jakiegoś czasu klienci zaczęli pytać o perfumy naturalne. Zaczęłam robić takie kompozycje na zamówienie. Początkowo były to pojedyncze egzemplarze,
z czasem powstała cała kolekcja.

Wyprzedziła Pani moje pytanie, bo byłam ciekawa co sprawiło, że zainteresowały się Panie perfumami naturalnymi?
J.B.: Zapotrzebowanie wśród klientów na tego typu perfumy to jeden aspekt. Drugi jest taki, że stałam się uczulona na niektóre związki chemiczne. Za każdym razem gdy użyłam ulubionych perfum lub gdy wchodziłam do perfumerii zaczynałam kaszleć, łzawiły mi oczy i miałam katar. Musiałam zrezygnować z ulubionych perfum, ale nie chciałam w ogóle zaprzestać używania zapachowych kosmetyków. Postanowiłam coś z tym zrobić. Podróżowałam po Europie w poszukiwaniu naturalnych perfum. Niestety wiele produktów oznaczonych etykietą ?z naturalnych składników? zawierało również substancje syntetyczne. Produkcją perfum naturalnych zajęłam się więc sama.
B.W.: Ja ekologię i to co się z nią kojarzy traktuję jako swego rodzaju filozofię. Obecnie wszystko co nas otacza wydaje się być coraz bardziej toksyczne. Firmy chcąc obniżyć koszty produkcji stosują coraz więcej chemii, a my tę chemię na siebie przyjmujemy. A to nie pozostaje bez konsekwencji dla naszego zdrowia. Dlatego używanie kosmetyków naturalnych, w tym także perfum, jest wyrazem naszego dbania o siebie i w jakiejś mierze także dbania o świat, o środowisko. Naturalne perfumy uzyskuję przede wszystkim poprzez destylację z surowców roślinnych takich jak kwiaty, liście, kora drzewna, drzewo, korzenie lub gruczoły zwierzęce. Dzięki temu moje perfumy mogą być stosowane także przez alergików i kobiety w ciąży.

Ile zapachów Potrafią Panie rozpoznać?
J.B.: Szczerze powiedziawszy nie mam pojęcia. Nigdy tego nie liczyłam. Zajmuję się tworzeniem perfum naturalnych od 20 lat. Mam setki buteleczek z olejkami ze 100-procentową esencją. Nie używam chemicznych komponentów, które są stosowane w laboratoriach. W swoim życiu zwiedziłam ponad 40 krajów i w każdym z nich spotkałam się z nowymi zapachami i odkryłam wiele olejków.
B.W.: Kompozycje zapachowe są zazwyczaj mieszaninami kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu, czasem kilkuset składników, z których część jest pochodzenia naturalnego, a część to syntetyczne związki chemiczne. W moich perfumach składników jest mniej i są całkowicie pochodzenia naturalnego. ?Nos? potrafi rozpoznać większość z nich. Osobiście nie potrafię policzyć, ile jestem w stanie wyodrębnić, zwłaszcza że przy tworzeniu kompozycji pomaga mi kilkoro współpracowników i to oni dobierają składniki. Wiem natomiast, że ma Pani na sobie perfumy z nutą grapefruita.

To Baby Doll YSL, moje ulubione, a jacy są Pań zapachowi faworyci?
B.W.: Kocham zapachy Guerlain ? są dla mnie jak druga skóra. Utrzymują się na skórzei świetnie z nią współgrają, tak że nie wiadomo, czy to zapach kobiecych perfum czy zapach kobiety ? fenomenalne!
J.B.: Tworzę wiele zapachów dla siebie i opracowuję wciąż nowe receptury. Obecnie używam kompozycji, którą zrobiłam dla siebie na lato. Poza tym kocham wiele zapachów z mojej kolekcji, z każdym jestem związana, więc ciężko wybrać mi ten jeden.

A jakie perfumy jako pierwsze trafiły do Pań kosmetyczek?
B.W.: Charlie firmy Revlon. Jako młoda dziewczyna byłam hipiską i używałam także olejku na bazie paczuli. Gdy teraz gdzieś poczuję tę nutę od razu przypominam sobie młodość (śmiech).
J.B.: Chanel No 5. Kocham je, niestety nie mogę ich już używać.

Jakie zapachy najlepiej sprawdzają się na lato?
B.W.: Kiedy jest ciepło wybierajmy perfumy orzeźwiające, pobudzające, bądź chłodne i stonowane. I na odwrót na mroźne dni i brzydką pogodę poleciłabym perfumy, ciepłe i otulające, przypominające nam cieplejsze słoneczne dni i zapach kwiatów, zielonych drzew i tętniącej życiem przyrody. Takie są np. Chanel Mademoiselle.
J.B.: Na lato polecam z mojej kolekcji wodę perfumowaną Josephine ? jest świeża, lekka i przewiewna. Podobnie zapach Versailles to eksplozja cytrusowej świeżości, którą kochają kobiety i mężczyźni. Na wieczór polecam zaś wodę Malmaison z nutą kwiatową i bursztynem.

Zapachy mogą nas orzeźwiać lub otulać, a czy mogą rozładować stres?
J.B.: Zapachem możemy wpływać na swój nastrój, dlatego ważne żebyśmy ubierali się w swój ukochany zapach. Jeśli nuta róży sprawia, że mamy otwarte serce i dobrze się czujemy, używajmy tylko perfum, które zawierają ten olejek. Żeby poprawić sobie nastrój i wywołać radość stosujmy zapachy cytrusowe, np. z nutami słodkich pomarańczy, mandarynki, bergamotki, cytryny lub grapefruita. Olejki cytrusowe pomagają leczyć depresję. Dla osób zestresowanych lub poddenerwowanych poleciłabym olejek lawendowy. Wdychajmy go lub zaaplikujmy na skórę. Powinno pomóc.

Jak wygląda proces robienia perfum?
J.B.: Jak na artystkę przystało czekam aż przyjdzie do mnie wena. Kiedy jestem w odpowiednim nastroju, siadam i po prostu pozwalam myślom ułożyć się w zapachową kombinację, którą wdrażam w życie wlewając różne olejki do butelki. Czasami obmyślam recepturę i dokładnie spisuję każdy składnik, o którym pomyślę. Innym razem po prostu dodaję po kilka kropel różnych esencji do flakonu aż wypełni się oczekiwanym przeze mnie zapachem. Potrafię użyć 15 składników, innym razem 39, ale proces za każdym razem jest taki sam. Wącham olejki, a potem przyglądam się jak zaczynają współgrać ze sobą w buteleczce. Na końcu wymyślam nazwę i pierwszy etap procesu tworzenia uznaję za zakończony. Następnie zostawiam flakon na cztery tygodnie, żeby dać czas składnikom na wzajemne przenikanie się. Po tym okresie sprawdzam, czy efekt jest tak samo dobry jak w pierwszych momentach tworzenia. Jeśli nadal mi się podoba przygotowuję odpowiednio dużą ilość mikstury, czekam aż się uleży i dodaję alkohol. Następnie wszystko filtruję i perfumy są gotowe aby napełnić nimi flakony. Wszystko robię własnoręcznie. Na koniec naklejam etykietki i pakuję w pudełeczka. Nie uznaję produkcji taśmowej, gdzie za człowieka wszystko wykonują maszyny. Olbrzymią wagę przykładam do jakości. Moje perfumy są robione z najlepszych składników i jestem dumna, że mogę oznaczyć je swoim nazwiskiem.
B.W.: Myślę, że klientka, której zależy na jakości doceni to, że ręcznie robione buteleczki, opakowania są małymi dziełami sztuki. A poza tym perfumy są jak dobre wino ? wymagają czułej opieki. Dlatego każdy zapach jaki współtworzę (bo mam oczywiście swoich zapachowych doradców) jest opracowywany w zaciszu małej pracowni, a nie wielkiej fabryki. I to się przekłada na jakość produktu.

Dla kogo są przeznaczone perfumy, które Panie tworzycie i jakie znajdziemy w nich składniki?
B.W.: Moje perfumy są kierowane do kobiet, które lubią delikatne, naturalne aromaty, a zapach noszą wyłącznie dla siebie, nie dla innych. Wszystkie zapachy są pozbawione syntetycznych składników chemicznych. Chciałabym, żeby przywodziły na myśl powiew rześkiego powietrza z pięknych szwajcarskich gór i tamtejszej natury. Dlatego w perfumach ?Edelweiss? znajdziemy właśnie kwiaty Edelweiss, cytrynę i bergamotkę (nuty głowy), akord wanilii i delikatny jaśmin (nuty serca) oraz tajemniczą drzewną nutę ? woody, uzupełnioną zapachem bobu tonka (nuty bazy). Zapach urzeka swoją świeżością i jak puder stapia się ze skórą. Z kolei ?Alpenrose? jest bardzo ciepły i kobiecy, dzięki ostrej, intrygującej kwiatowej nucie, różanym akcentom lekko przenikającym zapachem wanilii i mieszanką drzewa sandałowego. Świeży i lekki jest zapach ?Blauer Enzian?. Składa się z kompozycji owocowo-kwiatowej, słodyczy zieleni z Osmanthus i zapachu drzewnego z kopercia i drzewa sandałowego.
J.B.: Oferowane przeze mnie produkty są w 100 procentach naturalne. Używam znakomitych i kosztownych składników, jak również esencji z roślin, które rosną w moim ogrodzie ? stosuję wtedy dawne metody wydobycia esencji zapachowej. Klasyczne perfumy zawierają różę Otto, drzewo sandałowe, jaśmin. Chętnie sięgam także po esencje z owoców cytrusowych, tuberozy, neroli, trawy wetiwer, bergamotki i wanilii. Ludzie kochają właśnie te nuty zapachowe w perfumach.

Czy uważają Panie perfumiarstwo za sztukę?
J.B.: Tak, zdecydowanie. To jest prawdziwe zajęcie miłości. Jako artystka tworzę mikstury, nalewam je do butelek i sama nadaję im etykiety. Jako alchemik przemieniam surowe składniki w cenne i znakomite perfumy, które mają właściwości zdrowotne. Kombinacje różnych olejków łączą się z alkoholem i tworzą symfonię. Moje Couture Natural Perfumes są dziełami, a perfumiarstwo jest sztuką, bez której nie potrafię żyć. Chcę uświadamiać ludziom wyższość zapachów botanicznych nad przesyconymi chemią wodami i perfumami.
B.W.: Dla mnie jest to najpiękniejsze i najbardziej magiczne zajęcie na świecie. Chciałabym móc je wykonywać przez cały czas i docierać z moimi perfumami do jak największej grupy ludzi.


Rozmawiała: Agnieszka Saracyn-Rozbicka

Kolekcje perfum naturalnych Brigitte Witschi i Joanny Bassett są dostępne w wybranych perfumeriach, gabinetach kosmetycznych i salonach SPA. Polskim dystrybutorem kolekcji jest firma Mati Trading,
www.matitrading.pl

Podziel się swoim komentarzem z innymi
Zaufane Opinie IdoSell
4.75 / 5.00 4 opinie
Zaufane Opinie IdoSell
2022-04-04
Trochę długo czekałam na przesylke
2022-12-25
Very good service
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel